czwartek, 13 sierpnia 2015

Pogadajmy o Eos.


Ten post to bedzie moja recenzja na temat Eos'ow, słynnych balsamów, potocznie "jajeczek". W Polsce Eos stały sie modne.. Z rok temu? Kuleczkowe balsamy o ślicznych zapachach i kolorach, w 100% naturalne i w 95% organiczne. Użyła ich w swoim teledysku Miley Cyrus, ale nie była jedyna celebrytka z tym oto gadżetem.
 Ze względu na ich śliczny wygląd, fajne zapachy i dobre opinie skusiłam sie na dwa z parunastu. Chociaż ludzie mówią iż nie sa one dostępne stacjonarnie w Polsce, mi udało sie je upolować, ale nie mogłam za bardzo wybierać, bo te dwa to wszystko co pozostało. O tym jak i gdzie je zdobyłam kiedy indziej, ale wiem ze wszystkie te balsamy mozna dostać na myeos.pl. Ja w swojej "kolekcji" posiadam Summer Fruit (czerwony) i Pomegranate Raspberry (bordowy).
           
                 Zapach:
Summer Fruit Pachnie tak, jak sie nazywa. Czuje w nim przedewszystkim brzoskwinie, ananasa, moze jagody i moze truskawki (ale głownie brzoskwinie),
a Pomegranate Raspberry ma zapach malinowej herbatki z dodatkiem granata.
Osobiście oby dwa zapachy sa cudne, jednak teraz cześciej sięgam po Summer Fruit.

                      Nawilżenie:
Coz, moje usta nie akceptują wazeliny, ani tak zwanego "beeswax'u" dlatego masło shea jest dla nich ukojeniem. Moje usta nawilżają dość dobrze, po częstym 
używaniu czuje różnice. Dla bardzo suchych ust polecałabym jednak cos o bardziej ratunkowym, niż ochronnym działaniu, jeśli mam byc szczera. 
  
        Praktyczność w użytkowaniu:
                         (wygląd)
Cóż, tutaj nie ma żadnych wątów- Eos jest ładne i praktyczne, a składa sie na to opakowanie twist-off, jego okrągły kształt
i dalej by tu wymieniać. W porównaniu do 
Balmi (o których recenzja tez sie pojawi) Opakowanie Eos'a sie nie zacina. 

                  Konsystencja:
Konsystencja jest zbita, ale pod wpływem ciepła łatwo rozprowadza sie na ustach. Nie zostawia tłustej warstwy, nie swieci sie przesadnie. 
     
                      Moja ocena:
Zapach: 10/10
Smak: 9/10
Nawilżenie: 8,5/10
Praktyczność: 10/10
Cena: ok. 20-25 zł
Czy warto?: Jesli kogoś stać, to jak najbardziej. 

(przepraszam za słabe zdjęcia, lecz na razie nie mam mojego aparatu i muszę sobie radzić jakimś gratem..)


środa, 12 sierpnia 2015

Kim jestem, i te sprawy.

Cześć i czołem, nazywam się Natasza
 i będę prowadziła tego otóż bloga.
Będzie on o tematyce głównie lifestyleowej.
Jeśli chodzi o następny post będzie
najprawdopodobniej recenzja.
No więc coś o mnie.... za rok kończę szkołę podstawową,
i czeka mnie to (podobno) piekielne gimnazjum.
Jeśli z powodu mojego wieku ktoś ma uprzedzenia,
to sugeruje zostawić to dla siebie, gdyż wiek to tylko
jakaś liczba, i tego się też trzymam.
Interesuje się sztuką, sama czasami coś stworze,
fotografia była moją pasją, ale do czasu, teraz lubię robić
 tylko zdjęcia na bloga. Moją ulubioną epoką są lata 90
ubiegłego wieku, jestem fanką muzyki, jak i stylu
grunge. Podoba mi się też vintage, byle by w umiarze.
Moimi ulubionymi zespołami są The Beach Boys,
Vampire Weekend i Nirvana oczywiście. Kolekcjonuje
wszelkiego rodzaju kosmetyki zapachowe, kocham
wąchać. Nie maluje się, broń boże, używam tylko rzeczy
które nawilżają i oczywiście pachną. No cóż, na teraz to chyba
wszystko, oczekujcie nowego posta za parę dni!