Ze względu na ich śliczny wygląd, fajne zapachy i dobre opinie skusiłam sie na dwa z parunastu. Chociaż ludzie mówią iż nie sa one dostępne stacjonarnie w Polsce, mi udało sie je upolować, ale nie mogłam za bardzo wybierać, bo te dwa to wszystko co pozostało. O tym jak i gdzie je zdobyłam kiedy indziej, ale wiem ze wszystkie te balsamy mozna dostać na myeos.pl. Ja w swojej "kolekcji" posiadam Summer Fruit (czerwony) i Pomegranate Raspberry (bordowy).
Zapach:
Summer Fruit Pachnie tak, jak sie nazywa. Czuje w nim przedewszystkim brzoskwinie, ananasa, moze jagody i moze truskawki (ale głownie brzoskwinie),
a Pomegranate Raspberry ma zapach malinowej herbatki z dodatkiem granata.
Nawilżenie:
Coz, moje usta nie akceptują wazeliny, ani tak zwanego "beeswax'u" dlatego masło shea jest dla nich ukojeniem. Moje usta nawilżają dość dobrze, po częstym
używaniu czuje różnice. Dla bardzo suchych ust polecałabym jednak cos o bardziej ratunkowym, niż ochronnym działaniu, jeśli mam byc szczera.
Praktyczność w użytkowaniu:
(wygląd)
Cóż, tutaj nie ma żadnych wątów- Eos jest ładne i praktyczne, a składa sie na to opakowanie twist-off, jego okrągły kształt
i dalej by tu wymieniać. W porównaniu do
Balmi (o których recenzja tez sie pojawi) Opakowanie Eos'a sie nie zacina.
Konsystencja:
Konsystencja jest zbita, ale pod wpływem ciepła łatwo rozprowadza sie na ustach. Nie zostawia tłustej warstwy, nie swieci sie przesadnie.
Moja ocena:
Zapach: 10/10
Smak: 9/10
Nawilżenie: 8,5/10
Praktyczność: 10/10
Cena: ok. 20-25 zł
Czy warto?: Jesli kogoś stać, to jak najbardziej.
(przepraszam za słabe zdjęcia, lecz na razie nie mam mojego aparatu i muszę sobie radzić jakimś gratem..)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz